Widziałem że dziewczyna na prawdę jest zmęczona. Długo nie musiałem czekać aż zasnęła, ją nie chciem spac. Wstalem delikatnie aby się nie obudziła, podszedlem do okna i wpattywalem się w księżyc i gwiazdy rozmyślając. Dobrze wiem że znam się z nią nie za długo ale wiem że jest nieco inną niż dziewczyny które dotychczas spotykalem. Wiedziałem też że jestem zbyt szybki... Cicho wyszedlem z pokoju. Zdecydowalem iść do lasu, zmierzalem w stronę ogromnych drzwi akademii. Po chwili byłem już poza terenem budynku. Szedlem powoli ciemna waską sciezka, wesi spędziłem długi czas. Gdy dotarlem do polany była już 4.06 - specjalnie spojzalem w ekran telefonu - zdecydował em się wrócić. Ale specjalnie nie smieszylo mi się... Nagle idąc ścieżka odwracając się zuwazylem watahe wściekłych wilków. Wiedziałem że nie dam rady im sam lecz pomimo tego zaatakował em ich zmieniając się w wilka... Niestety ich przewagą była znaczną... Po wszystkim ledwo żywy udalem się do akademii już w postaci człowieka. Powoli i utykajac wparowalem do pokoju Malii i opadlem że zmęczenia na ziemie cały we krwi.
(Malia?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz